Kasia

TYP NOWOTWORU: Mięsak Ewinga
WOLNA OD RAKA: 9 miesięcy

Mam na imię Kasia i w tym roku skończyłam 19 lat. Dwa i pół roku temu zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy kości i chrząstki stawowej-kości kręgosłupa (mięsak Ewinga) w czwartym stopniu zaawansowania z przerzutami do szpiku kostnego i kości miednicy. Wtedy traciłam czucie w nogach, rękach. Nie mogłam chodzić, pisać. Odczuwałam bóle w okolicach pach, pod łopatkami, w odcinku piersiowym kręgosłupa. Każdy mój ruch, oddech był połączony z bólem. Do tego doszedł taki ból, jakby ktoś wyrywał mi ręce. Nie pomagało nic. Nie mogłam spać, jeść, żyć jak moi rówieśnicy, zdrowi ludzie… W pewnym momencie przed diagnozą myślałam, że to koniec… A to był dopiero początek… Po usłyszeniu diagnozy powiedziałam do mojej siostry takie słowa: „Nie płacz, bo to znaczy, że tracisz nadzieję”. Po jakimś czasie, pewnej nocy rzekłam do mojej mamy: „To JA nowotworowi rozdaje karty, a nie on mnie” i wtedy z oczu popłynęły mi łzy mojej siły”. To między innymi moc tych prostych zdań nie pozwoliła mi się poddać i walczyć do ostatniego oddechu miłości. Przeszłam przez czternaście cykli intensywnego leczenia chemioterapią, radioterapię, megachemioterapię i autoprzeszczep szpiku, leczenie wzmacniające, teraz się rehabilituję. Nieraz było ciężko, ale też nieraz odkryłam to, jak wielkie pokłady siły drzemią w moim ciele, duszy, sercu oraz umyśle. Z uśmiechem na twarzy przeszłam przez to piekło, choć niejednokrotnie tak bardzo bolało. Pokochałam swoje życie. Pokochałam siebie. Niosę przez świat serce na dłoni dla drugiego człowieka. Spełniam swoje marzenia. Cieszę się z każdej drobnej rzeczy, bo wiem, że dzięki temu już jestem wygrana… Walka z nowotworem otworzyła mi oczy na wiele spraw.
W czasie choroby nie zatrzymywałam się. Rozwijałam swoje pasje, kontynuowałam naukę i w tym roku ukończyłam liceum z wyróżnieniem, tak, jak chciałam… Wydałam dwa tomiki swoich wierszy pt. „Przystań do której powracam” oraz „Od mroku do słońca” będący podsumowaniem dwunastu miesięcy mojego leczenia onkologicznego. Spełniam się dalej. I właśnie tworzę swoją kolejną książkę pt. „Pociąg do nowej szansy”, w której główną tematyką, jaką poruszam-jest obrona życia, mówienie mu: „Tak”… Życie stało się moim przyjacielem, motywatorem, przewodnikiem, nauczycielem. Zrozumiałam, jak ważne jest to, aby stać za nim murem… Za tym życiem, które ogląda świat pod sercem mamy oraz za tym, które może poznawać go własnymi oczami. W czasie leczenia i teraz po nim cały czas w moim wnętrzu pozostaje niepewność, ale też głęboka wiara i nadzieja, dzięki czemu jeszcze większą miłością otaczam siebie oraz świat. Zostałam wolontariuszką jednej z fundacji pomagającej dzieciom i ich rodzinom przejść przez trudy choroby, bo chcę składać w darze drugiemu człowiekowi serce, które niosę na mojej dłoni. Pragnę wspierać wszystkich cierpiących, ich bliskich, każdego człowieka, który będzie na to otwarty, by nieść nadzieję. Moja książka „Pociąg do nowej szansy” chcę, aby była opatrzona hasłem: „Tak dla życia”, by każdy człowiek pokochał je, doceniał je, wierzył w jego siłę. Chcę ruszyć także z projektem edukacyjnym w tej kwestii. Niezwykle ważna jest dla mnie misja Państwa fundacja, by dawać siłę, by nieść nadzieję, by podkreślić, że diagnoza to nie wyrok. Niejednokrotnie powtarzałam, że to ja nowotworowi rozdaje karty, a nie on mnie i dzięki temu z podniesioną głową szłam i nadal idę przez trudy powikłań związanych z chorobą nowotworową. Jest to dla mnie niezwykle ważna kwestia, by uświadamiać również poprzez swoją książkę, z czym tak naprawdę mierzy się taki chory człowiek. Bardzo wzruszyła mnie piosenka „Nie poddawaj się”, tym bardziej że Julia także walczyła z mięsakiem Ewinga. Dziękuję za tę siłę! Pozdrawiam serdecznie Kasia.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.