Kasia

TYP NOWOTWORU: Rak złośliwy węzłów chłonnych
WOLNA OD RAKA: 7 miesięcy

Mając dwadzieścia jeden lat, przeżywasz swoją młodość. Poznajesz świat, nowych ludzi, rozwijasz swoje pasje i zainteresowania. Ja wkroczyłam w ten wiek nieco inaczej niż większość młodzieży. Wydaje mi się, że dość szybko dorosłam, może nawet zbyt szybko. W zeszłym roku miałam stałą pracę, swój mały kącik, starałam się spełniać swoje marzenia i plany.
Jak każdego dnia, obudziłam się rano do pracy. Pomimo przespanych dziesięciu godzin, czułam się bardzo zmęczona. Ta sytuacja zaczęła powtarzać się coraz częściej. Dodatkowo złe samopoczucie, nagła utrata wagi, brak apetytu. Ten brak apetytu doszedł do takiego stopnia, że zaczęłam miewać wstręt do niektórych produktów, szczególnie do mięsa. Już sam jego zapach powodował u mnie nudności. Jednak wszystkie te objawy nie wzbudzały u mnie żadnego podejrzenia z powodu braku czasu. Stopniowo, na dłoniach od zewnętrznej strony, zaczęła mi się pojawiać wysypka o mocno czerwonym zabarwieniu. Z dnia na dzień, dłonie wyglądały coraz gorzej, swędzenie nasilało się, a skóra zaczęła pękać. Utrudniało mi to codzienne życie i pracę. Udałam się z tym do dermatologa, który podejrzewał u mnie alergię. Po otrzymaniu leków, niestety stan moich dłoni i ogólnego samopoczucia znacznie się pogarszał. Po powrocie z pracy kładłam się spać, wstawałam rano do pracy, wracałam i znów biegłam do łóżka. Byłam w stanie przespać dwanaście/ czternaście godzin na dobę i nadal nie miałam siły wstać. Czułam się jakbym w ogóle nie spała. Przełomowy moment mojej historii to dzień, w którym wyczułam sobie na szyi mały guzek. W przeciągu tygodnia nabrał on dużo większego rozmiaru. Ból był nie do zniesienia. Z tą dolegliwością, udałam się do lekarza rodzinnego, który skierował mnie na badania. Po upływie kilku dni, powstała decyzja o wycięciu guzka w celu przeprowadzenia badań histopatologicznych. Dnia 22.06. 2020 r. odbyła się operacja. Po usunięciu wycinka, pozostało mi tylko czekanie do odebrania wyników. Dzień 01.07. 2020 to data, której nigdy nie zapomnę. Otrzymałam telefon z praktyki lekarskiej, że wyniki moich badań są już do odbioru. Szybko udałam się do gabinetu. Gdy zobaczyłam twarz mojego lekarza, nie musiał już nic mówić. Powiedział tylko jedno słowo „złośliwy”. I takim oto sposobem w wieku dwudziestu jeden lat, dorobiłam się raka złośliwego węzłów chłonnych. W mojej rodzinie nikt nie chorował na raka, więc byłam pierwszą osobą. W przeciągu kilku dni ustaliliśmy plan leczenia i rozpoczęłam proces chemioterapii. Po pierwszym cyklu chemii, miałam wykonaną kolejną operację wprowadzenia portu do chemioterapii, który znacznie ułatwiał mi
jej przyjmowanie. Najgorszym dla mnie momentem, była utrata włosów. Od zawsze kochałam długie włosy, miałam swoje do pasa i nie mogłam pogodzić się z ich stratą. Najczęściej zadawałam sobie pytanie, dlaczego właśnie ja? Włosy wypadły mi w kilka dni, około dwa tygodnie po pierwszej czerwonej chemii. Szybko zaprzyjaźniłam się z chustkami i perukami. Nadszedł w końcu etap, w którym pogodziłam się ze swoją chorobą. Przyjęłam postać wojowniczki. Było ciężko, ale nie chciałam się poddać. Zaczęłam akceptować siebie i swój wygląd. Po czterech cyklach
chemioterapii składającej się z kilku części, nastąpił czas na badania. W listopadzie 2020, moje wyniki badań wykazały całkowitą remisję. Nie byłam w stanie uwierzyć, że to prawda. W styczniu 2021, ponowne wyniki badań wykazały całkowitą remisję. W maju 2021, ta sama sytuacja – całkowita remisja. Nie jestem w stanie powiedzieć, co najbardziej przyczyniło się do mojego wyzdrowienia. Wiem jedno, pozytywne nastawienie to już połowa sukcesu. Nasz organizm ma więcej woli do walki, gdy umysł jest pozytywnie nastawiony. Zmieniłam całkowicie swój styl życia, począwszy od odżywiania. Całkowicie odstawiłam mięso i czuję się dużo lepiej niż wcześniej. Kochani, dbajcie o siebie i starajcie się robić profilaktyczne badania. Jeśli ktoś potrzebuje wsparcia, rozmowy to jestem otwarta na wiadomości. Życzę wszystkim dużo zdrowia, siły i przede wszystkim woli do walki. To walka o najwyższą stawkę – życie!
Bardzo dziękuję wszystkim, którzy byli przy mnie i wspierali mnie w tym ciężkim dla mnie czasie.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.