Jakub

TYP NOWOTWORU: Chłoniak
WOLNA OD RAKA: 5 lat

Otrzymałem telefon z zakładu Hematologii Uniwersyteckiego Centrum Medycznego w Gdańsku: „Panie Jakubie, po pięciu latach od przebytego nowotworu i ostatniej chemii możemy uznać Pana za całkowicie wyleczonego.”

Nie jestem w stanie opisać zawrotnego tempa życia jakie prowadziłem w czasie kiedy zachorowałem. Miałem poczucie całkowitej nieśmiertelności, byłem wręcz arogancki i nie szanujący świata. Kiedy mimo intensywnego treningu, ogromu pracy i innych aktywności w błyskawicznym czasie zacząłem chudnąć nie wzbudziło to mojego niepokoju, w przeciwieństwie do najbliższych. Z ręką w nocniku obudziłem się kiedy z dnia na dzień na szyi palpacyjnie wykryłem dwa guzy wielkości orzechów włoskich. Same wspomnienie mrozi krew w żyłach. Od tego momentu poczułem się jakby zapadła się pode mną ziemia, a stare życie miało już nigdy nie wrócić. Bardzo szybko, dzięki wstawiennictwu oraz opiece dobrych i życzliwych osób uzyskałem szybką diagnozę oraz leczenie, które w przypadku mojego rozpoznania Chłoniaka rozlanego z komórek B było rzeczą kluczową. Pierwotne zakwalifikowanie do przeszczepu szpiku oraz perspektywa 40-60% na przeżycie były dla mnie czymś abstrakcyjnym. Nie rozumiałem, nad krawędzią jakiej przepaści stoję. Moja reakcja psychiczna była katastrofalna, szczególnie kiedy opadł pierwszy szok i przyszła proza życia pacjenta hematologicznego. Tylko dziewczynie, która była wtedy przy mnie oraz jej determinacji, zawdzięczam to że przebrnąłem przez ten czas. To było “chodzenie po suficie”. Punkcje, brak możliwości uprawiania sportu i depresja kiedy życie zaczynało się toczyć swoim losem beze mnie. Po czym… nowoczesny schemat chemioterapii i założenie lekarzy żeby „potraktować mnie mocno” ze względu na młody wiek i silny organizm zaczęło przynosić świetne efekty. Po czterech stacjonarnych tygodniowych cyklach na oddziale zostałem przepisany na oddział dzienny i po 9 miesiącach od zaczęcia leczenia, kiedy włosy zaczęły odrastać czarne zamiast blond powoli próbowałem wracać do życia. Praca, oddanie i fachowość pielęgniarek i lekarzy z UCK oraz Kliniki Hematologii odzwierciedlają dla mnie standardy największego profesjonalizmu. Choroba była i jest rewolucją, która rzutuje na wszystko w moim obecnym położeniu. Mój stary system wartości sie zdematerializowal, a ja wdrożyłem wielokierunkowe zmiany, dzięki którym poświęcam się pasji jaką jest koszykówka i praca z młodzieżą. Choroba chociaż raczej była wrzuceniem mnie w przerębel przez siłę wyższą, tak dzisiaj interpretuje ją jako dar, który był punktem zwrotnym na drodze do tego kim jestem. Otrzeźwiałem dosłownie i w przenośni. Szansę jaką dostałem traktuje jako wielką odpowiedzialność wobec życia i żarliwie każdego dnia staram się jakoś odpłacić ten kredyt pomagając innym. Pod przykrywką bólu i cierpienia, kryje się dużą wartość jaką daje przejście takiej próby. Na koniec szczerze dziękuje rodzinie, znajomym, personelowi medycznemu wszystkim, którzy byli przy mnie! Dla Was, którzy prowadzicie swoją walkę: Jeżeli czujecie, że nie może być gorzej, jeżeli jesteście testowani przez ból i ogień to zapewniam Was, że to tylko chwilowe wyzwanie. Znowu wyjdzie słońce, a życie po tym sztormie naprawdę zmieni się na lepsze!

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.