Piotr

TYP NOWOTWORU: Chłoniak
WOLNA OD RAKA: 10 lat

Objawy były u mnie bardzo niejednoznaczne. Zaczynało się od stanów podgorączkowych wieczorami, ogólnego złego samopoczucia i ciągłego zmęczenia. Przez chłoniaka w klatce piersiowej ciężko mi się oddychało w czasie wysiłku. Wtedy myślałem, że to wina braku kondycji.

Choroba ujawniła się całkowitym przypadkiem. W moim liceum wisiało ogłoszenie zachęcające do udziału w kursie na nurka Ochotniczej Straży Pożarnej w Rawie Mazowieckiej. Należało przejść testy sprawnościowe i wykonać profilaktyczne badania. W trakcie właśnie tych badań zlecono mi rentgen klatki piersiowej. Wynik mówił jednoznacznie, że w klatce piersiowej znajduje się zmiana przypominająca guza. Potwierdzono, że to chłoniak dopiero po jego wycięciu w styczniu 2010 roku. Chemię podawano mi 8 razy. W czasie chemioterapii masz wrażenie, że wchodzisz w ciało 90-latka. Nie masz na nic siły, ciągle odczuwasz mdłości, myślenie jest wysiłkiem, wszystko cię boli, fizjologia szwankuje, kiepsko sypiasz. Przez cały czas trwania leczenia marzyłem o powrocie do aktywności fizycznej i miałem nadzieję, na powrót do zdrowia. To ciekawe, ale zawsze wiedziałem, że z tego wyjdę i na pewno w jakimś celu to wszystko się działo. Wiem na pewno, że nastąpiła u mnie zmiana priorytetów, silniejsza empatia wobec drugiego człowieka, cierpienia i jego sensu. W sercu warto mieć zawsze zdanie: będzie dobrze i wszystko się uda. Kiedy kolejny raz dostawałem grzybicy jamy ustnej, albo musiałem brać steroidy zwiększające ilość białych krwinek mówiłem sobie, że to kiedyś się skończy i będę tylko to wspominał raz na jakiś czas. Miałem wokół siebie wielu dobrych ludzi, którzy wtedy mnie wspierali, za których jestem bardzo wdzięczny.

W czasie terapii kupiłem sobie buty i odliczałem czas do końca, by zacząć biegać. Tak prosta czynność była obiektem moich marzeń bo poczułem, że coś swojego na chwilę straciłem. Na całe szczęście po przyjęciu ostatniej dawki chemii z niecierpliwością czekałem na PET CT (zaawansowana tomografia), która w lipcu 2010 roku wykazała całkowitą remisję choroby. Po szeregu przygotowań rozpocząłem studia fizjoterapii pracując jako trener personalny na siłowni. Do dziś pomagam w pozbyciu się bólów pleców i poprawiam jakość życia osób, które zaniedbały sferę aktywności fizycznej, bądź uległy wypadkom ograniczającym ich funkcjonowanie na co dzień.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.